ROZMYŚLANIE

Być w domu

«Ktoś powiedział, że wielkie dzieła są dziełami nocy i samotności. Ja bym dodał do tego jeszcze: wielkie dzieła są często owocem bólu» — pisał ks. Piotr Pawlukiewicz.

To jest prawda o mnie, moja prawda. Dalej On napisał, że ważne jest odkrywać PRAWDĘ o sobie — kim naprawdę jesteś? Bardzo często jesteśmy małymi dziećmi, które pragną być zaopiekowane. Przytulone. Ucałowane. Na zewnątrz możemy być dorośli, mieć poważny zawód, sporo odpowiedzialności, mieć rodziny i prowadzić firmę. Ale w środku wciąż jesteśmy dziewczynkami i chłopcami 4–5 lat i chcemy tylko jednego — BYĆ W DOMU. To jest podstawowe prawo każdego dziecka — spoczywać na piersi mamy, czuć się chcianym i akceptowanym. Siedzieć na kolanach u taty, czuć się bezpiecznie i pewnie. Właśnie to nazywam byciem w domu.

Ja jako dziecko nie miałam takiego domu — moi adoptowani rodzice rozwiedli się, kiedy miałam 6 lat. I znowu ja nie byłam w domu, znowu zabrakło ojca. I w takim poczuciu — jako bezdomna — żyłam do 30 lat.

Aż spotkałam Ojca, Tego, który czekał na mnie przez cały ten czas i patrzył na drogę: czy Asia nie idzie? A gdy zobaczył mnie z daleka — wybiegł do mnie i mocno przytulił. I tak trwamy do dziś.

Czasem mam trudne chwile. Wtedy patrzę w głąb swojego serca i zawsze widzę to samo — małą dziewczynkę, która siedzi w kącie domu dziecka i czeka. Bo nie ma człowieka. Nie ma domu. Wtedy zawsze robię to samo. Idę do Niego i płaczę Mu: „Weź mnie na kolana. Chcę do domu”. I On zawsze — zawsze! — mnie mocno przytula. „Jesteś w domu. Kocham Cię”.

Nawet będąc poza wspólnotą, która była moim domem. Będąc poza swoim krajem, którego nie planowałam opuszczać. Mimo wszystko JESTEM W DOMU. W tym prawdziwym, którego nikt nie jest w stanie zabrać ani zniszczyć. Wielkie dzieła są często owocem bólu. Owocem mojego bólu jest bycie w domu 🧡

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *